MOWA CIAŁA - "agresywny" Beagle


A dziś wracamy do mowy ciała. Nauczyłeś się już z grubsza oceniać sylwetkę i pysk psa. Wiesz na jakie elementy zwracać uwagę. Dlatego dziś post z mową ciała będzie wyglądać inaczej. Zrobimy trening praktyczny. Na podstawie zdjęć będziemy podejmować decyzje co robić. Pytanie na dziś brzmi: "iść dalej czy zawrócić?"

Większość dynamicznych zdjęć, które zobaczysz w postach o mowie ciała robił mój mąż, który często towarzyszył nam na spacerach ze swoim wypasionym aparatem. Ja w tym czasie "obsługiwałam" mojego psa. Dzięki temu masz możliwość oglądania serii fantastycznych zdjęć, nawet z ryzykownych sytuacji. Jednak patrząc na nie pamiętaj, że moja perspektywa była inna niż męża. Np. jeśli widzisz psa bokiem, szczekającego na wprost, to znaczy, że ja sama znajduję się na jego wysokości, a nie tam gdzie stoi fotograf. Pies zawsze kieruje swoją uwagę na innego psa, nie na ludzi, dlatego ze zdjęć łatwo wywnioskować gdzie stoi Raptor.

Sytuacja:
Wracaliśmy z Raptorem ze spaceru. Nagle z otwartej posesji wyskoczył wściekle ujadający mix beagle. Wyglądał jak sama furia i był nawet głośniejszy niż furia. Przyjrzałam się mu zastanawiając się czy mogę bezpiecznie przejść obok niego (to była najkrótsza droga do domu, a my byliśmy potwornie zmęczeni. W sensie: ja, bo mój pies nigdy nie bywa zmęczony), czy może wybrać dłuższą trasę i nie ryzykować konfrontacji.

Wyglądał tak:


Jak myślisz, jaki intencje miał ten Beagle? Można przejść obok niego bezpiecznie, czy to za duże ryzyko? Nikt nie chce być pogryziony, nawet przez małego psa, więc zanim podjęłam decyzję, przyjrzałam się napastnikowi.

Spójrzmy razem:


1. Pies ma NAPIĘTE MIĘŚNIE. Spójrz na tylne nogi i nasadę ogona. Widać mięśnie ud, a ogon jest tak napięty, że u jego nasady tworzy się fałdka. Tylne łapy bardzo mocno wbijają się w ziemię, a pazury są wysunięte, jakby pies za chwilę miał wykonać skok. Z przodu też widać napięcie, zarówno na głowie jak i na przednich łapach (prosta linia od łokcia w kierunku palców) oraz barkach. Zauważ, że światło jest tego dnia rozproszone, a Ty i tak dostrzegasz mięśnie. To znaczy, że są bardzo napięte. Dla porównania przypomnij sobie sylwetkę spaniela, albo jamniczka w zrelaksowanym ruchu, która pokazałam Ci na jednym z pierwszych postów (tutaj). Nie było widać żadnych mięśni, nawet w pełnym słońcu.
2. Pies jest ustawiony w jednym kierunku. Jego NOS, OCZY I KORPUS WYZNACZAJĄ JEDNĄ LINIĘ. To jest postawa KONFRONTACYJNA. Przybierając taką postawę pies przygotowuje ciało do skoku/ataku. Ustawienie ciała w jednej linii w połączeniu z innymi sygnałami ostrzegawczymi, zawsze powinno wzbudzić czujność i ostrożność.
2. Beagle ma stosunkowo DŁUGIE WARGI. Kiedy pies poszczekuje, lub nawet powarkuje, ale nie ma poważnych zamiarów, na przykład w czasie zabawy, jego wargi są rozciągnięte w kierunku tyłu głowy, często poza koniec kufy. Im krótsze wargi tym bardziej groźna staje się sytuacja, a ostrzeżenia psa trzeba traktować poważniej. Tu wargi kończą się razem z końcem kufy. Nie są więc krótkie, ale też nieprzesadnie długie (jeśli nie pamiętasz jak wyglądają krótkie a jak długie wargi zajrzyj tutaj).
Pamiętasz zapewne również, że postawa, jest ważniejsza niż długość warg (jeśli nie pamiętasz, to przeczytasz o tym tutaj). Dlatego punkty 1 i 2 przeważają nad wargami i wraz z głośnym, nerwowym ujadaniem i skokami "do przodu" oba powyższe sygnały świadczą, że beagle nie żartuje. Jednak nie zapominaj o wargach tak jak ja wtedy nie zapomniałam. Bo w psim świecie nic nie dzieje się przypadkiem. I te wargi to ważny sygnał. Daje nadzieję. Dlatego, choć dwa pierwsze punkty przeważały w stronę "nie podchodź", z nadzieją patrzyłam na psa wyczekując kolejnych sygnałów, w monologu, który prowadził.

W ciągu kolejnej sekundy lub dwóch zostały zrobione dwa kolejne zdjęcia:



 3. Na drugim z powyższej pary zdjęć widać, że pies pokazuje GÓRNE ZĘBY. To zawsze jest OSTRZEŻENIE i nie wolno tego bagatelizować. Nigdy. Ja jednak ujrzałam coś jeszcze: jeszcze dłuższe wargi... To co widziałam, to nie była agresja... W czystej agresji wargi są zawsze krótkie.
4. To co rzucało się w oczy najbardziej od samego początku, to GRZBIET WYGIĘTY W ŁUK, NISKIE UŁOŻENIE CIAŁA i TYLNE ŁAPY POD LINIĄ BRZUCHA. Wszystkie te trzy cechy świadczą o STRACHU. Najważniejszą z nich jest ułożenie grzbietu w łuk. Zawsze i niezawodnie wskazuje ono na lęk.
Oczywiście istnieje coś takiego jak agresja lękowa i przerażony pies może ugryźć tak samo jak pies agresywny. Dlatego wszystko, co napisałam do tej pory skłoniłoby mnie raczej do odwrotu niż do konfrontacji.

Wtedy jednak beagle zrobił coś takiego:



 5. Tu widzimy już KRÓTSZE WARGI (choć wciąż jeszcze to nie jest to, bo końcówka warg jest w kształcie kąta ostrego, a nie kątem rozwartym), PRZYMKNIĘTY PYSK (pies przymyka pysk przed atakiem, więc to bardzo ważny sygnał) i CAŁY GARNITUR GÓRNYCH ZĘBÓW. To POWAŻNE OSTRZEŻENIE. Kiedy pies tak wygląda nie radzę wyciągać do niego ręki.
6. USZY NA YODĘ z Gwiezdnych Wojen. Obniżone, skierowane na boki, napięte. Nawet reżyser słynnych "Gremlinów" wiedział, że takie ułożenie uszu to BARDZO POWAŻNE OSTRZEŻENIE. Człowiek mimowolnie wstrzymuje oddech i czeka na "ostrzegawcze syknięcie".

Już miałam zamiar zawrócić kiedy zobaczyłam, że pies zmienił kierunek i...
7. USTAWIŁ SIĘ BOKIEM. Jego głowa znalazła się pod kątem prostym do ciała (na zdjęciu widzisz zarówno dwie dziurki w nosie jak i zadek beagla). Pamiętaj, że my z Raptorem znajdujemy się na wprost jego pyska. Z takiej pozycji atak jest niemożliwy z powodów fizjologicznych. Nie skoczysz do przodu, kiedy tylne nogi masz po prawej. Wtedy możesz skoczyć co najwyżej w lewo...

Możesz pomyśleć, że Beagle to zrobił przypadkiem. Po prostu tak się ustawił. A ja Ci mówię, że nie. Nic w psiej komunikacji nie dzieje się przypadkiem. Tak jak ludzie potrafią gadać godzinami, tak też psy prowadzą długie konwersacje. Tylko zamiast słów używają sygnałów. Ten beagle ustawił swoje ciało bokiem, bo tak chciał. Bo mówił nam coś ważnego.

To ostatecznie sprawiło, że zrozumiałam sytuację. Ten pies był w pobliżu swojej posesji, której bronił przed obcymi. Taką miał pracę. Ale tak naprawdę konfrontacja z 50 kg malamutem i jeszcze cięższą właścicielką wcale nie była wielkim marzeniem beagla. Bał się jak diabli. Chciał, żebyśmy sobie poszli jak najdalej od jego domu i był gotów przymknąć oko na to, że przejdziemy kawałek "jego" ulicą, jeśli w ten sposób pozbędzie się nas i nie będzie się musiał bić. Jego ciało obrócone do nas bokiem i wygięty w łuk grzbiet były jak otwarta furtka: 

"Idźcie, ale już, droga wolna, nie będę robił kłopotów, tylko znikajcie spod mojego domu".

Kiedy ruszyliśmy w jego stronę pewnym krokiem, beagle wycofał się na swoją posesję i zamilkł na chwilę, żeby nie absorbować naszej uwagi jak będziemy go mijać. Zrobił dosłownie wszystko, żebyśmy poszli w swoją stronę.

Przeszliśmy więc bez kłopotu:



Mam nadzieję, że podobał Ci się ten krótki tutorial i że coś z niego wziąłeś dla siebie. Jeśli tak to zapraszam do subskrypcji, będzie tego więcej.

Na koniec dodam ostrzeżenie, rodem z Ameryki: nie próbuj robić tego sam (mam tu na myśli przechodzenie obok rozwścieczonego beagle, czy jakiejkolwiek innej rasy, a nie czytanie psiej mowy ciała). Każda sytuacja jest inna i przy ocenie zachowania psa bierze się pod uwagę bardzo wiele czynników: nie tylko mowę ciała jego samego, ale też mowę ciała innych psów znajdujących się w pobliżu, na przykład Twojego, swoją własną intuicję, dynamikę ruchu, sekwencję sygnałów, werbalizację itp. Jeszcze Ci o tym opowiem.

A póki co, pamiętaj: najbezpieczniejszym sposobem interakcji z psem, którego podejrzewasz o złe zamiary jest... brak interakcji.




Komentarze

  1. Dziękuję za ten wpis BARDZO. Wiem, że go trochę wywołałam historią z Dodkiem i pointerami na grupie "Psy z piekła rodem" na fb i tym bardziej jestem wdzięczna za pomoc:*
    Po pierwsze ogromne brawa dla fotografa. Powinniście, Drodzy Autorzy, wydać album typu "jak rozmawiać trzeba z psem" dla tych, co mają pierwszego psa (jak ja). Te zdjęcia z opisem są cudownie jasne, tak wszystko super opisane! Jakbym to wiedziała przed tym, jak wzięłam psa ze schroniska, to może nie byłoby mu teraz tak ciężko na osiedlu? Przeczytałam wtedy wszystko co mi polecono i co znalazłam o CS, ale tak wspaniałych zdjęć i opisów o mowie ciała jak tutaj nie trafiłam nigdzie. Warto, bardzo warto Was czytać!:* To co poczytałam wtedy oczywiście nie poszło w las, mogłam nauczyć moje dzieci podstaw komunikacji z psami zanim zaproponowałam Dodiemu wspólne życie i naiwniak się zgodził;P Ale o relacjach pies-pies nie było tam zbyt wiele jednak...

    W życiu oczywiście wszystko zdarza się błyskawicznie. Trudniej czytać mowę psów, jeśli interakcja między psami (czy chcesz czy nie) zachodzi i zamiast monologu jest dialog. I smycz do tego to kłopoty gotowe...

    Co do artykułu mam 2 pytania.
    Po pierwsze - co z ogonem? Dziś miałam okazję obserwować Dodka zaskoczonego nagle przez pieska na balkonie - Dod wąchał pod balkonem, na którym nagle pojawił się szczekający na niego pies. Dla nas sytuacja bezpieczna, wiedziałam, że psy się nie dosięgną to mogłam (chwilkę) spokojnie poobserwować. Dodi zaczął wyskakiwać do przodu rzucając się na smyczy, skakać w jego kierunku dokładnie jak piesek z początkowych zdjęć. Opisując po swojemu -łapy tylne jakby chciał siadać, ale jednak nie siadał, biegał od lewej do prawej i z powrotem i takie wyskoki robił w stronę balkonu, szczekał zażarcie ale ogon merdał nisko i szybko. Ja czytam wtedy mojego psa tak "nie podchodź, nie podchodź do mnie bo jak się zbliżysz to nie wytrzymam i choć nie chcę to się będę bił". Czy machanie ogonem tutaj zmienia znaczenie mowy ciała?
    Pytanie drugie: co ma zrobić właściciel, jeśli to JEGO pies tak robi i jest to do tego pies na smyczy, np. na spacerku na osiedlu? Dodek zachowuje się tak, gdy zbliżają się psy i zwrócą na nas uwagę (patrzą, idą w naszą stronę, lub najgorsze - podbiegają). Psy czasem nas oleją, czasem wysyłają CS i wtedy spoko, a czasem robią to, co i Dodek i zaczyna się dyskusja. Co wtedy mam zrobić ja z tym rzucającym się balonikiem emocji? Zwykle ciepło mówię "Doduś, idziemy" i ruszam, a on w końcu podąży za mną, ale raczej dlatego że smycz się kończy, niż dlatego, żeby sam chciał. Ja uważam wtedy, że trzeba jak najszybciej znikać. Gdy drugi pies też jest na smyczy i też się nakręca, to chwytam smycz jak najbliżej psa i zaczynam odbiegać. Najczęściej, gdy dostrzegę innego psa, to schodzimy na bok i daję komendy, zajmuję jego uwagę, ale nie zawsze się da przewidzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Monia!
      Dziękuję bardzo za komentarz. Masz bardzo trafne spostrzeżenia co do komunikacji pies-pies. Rzeczywiście dużo łatwiej jest obserwować własnego psa niż interakcje między wieloma psami. W psiej mowie ciała wszystko zachodzi niesłychanie szybko. Nie ma czasu do zastanowienia. Sytuacja może zmieniać się dosłownie z sekundy na sekundę. W dodatku komunikaty bywają bardzo subtelne i bez wprawy można je zwyczajnie przeoczyć. Np. w sekwencji łownej obniżenie lub podniesienie ogona o dwa centymetry zwiastuje arak w ciągu pojedynczych sekund. Ale w wietrzny dzień, w stresującej sytuacji, te dwa centymetry bardzo łatwo przeoczyć. A kiedy, jak mówisz, są dwa psy, dialog zamiast monologu i jeszcze smycz i Ty ze swoimi własnymi emocjami (umówmy się, nie jesteśmy robotami, mamy prawo się denerwować, kiedy dwa drapieżniki się obwąchują chodząc jak na szczudłach, albo zamierając w bezruchu. Nawet mistrzowi Zen w takiej chwili serce się zatrzymuje), to rozpoznanie co się dzieje jest naprawdę trudne.
      Zachowania chuligańskie własnego psa są długim i trudnym tematem. Nie sposób na to odpisać w jednym komentarzu. To temat na wiele postów. Tu granica niewłaściwego rozpoznania emocji psa jest cienka i trzeba zwracać uwagę na wiele rzeczy, oprócz samego psa. Na siebie, na smycz, na drugiego psa, na otoczenie, dźwięki, przypadkowych przechodniów a także właściciela drugiego psa. A błąd przy rozpoznaniu i niewłaściwa decyzja mogą być fatalne w skutkach. Dlatego na szybko mogę tylko powiedzieć: jak nie wiesz co robić, to zdaj się na intuicję. Pisałam w którymś z poprzednich postów, że intuicja to nasz "zwierzęcy mózg" - odpowiada za nią układ limbiczny, czyli część mózgu, która była z nami kiedy ewolucyjnie jeszcze byliśmy zwierzętami. Układ limbiczny nie umie mówić, dlatego porozumiewa się z nami za pomocą trudno definiowalnych "przeczuć". Nasz "zwierzęcy mózg" świetnie sobie radzi z odczytywaniem sygnałów z otoczenia, których świadomie nawet nie zauważamy. I szybciej niż kora mózgowa reaguje na zagrożenia. Dlatego w sytuacjach kryzysowych WARTO słuchać intuicji, bo to język którym komunikuje się z nami bardzo ważna część mózgu.

      Usuń
    2. Opis Dodiego pod balkonem, to dla mnie zachowanie lękowe. Niski ogon, tylne łapy pod brzuchem. Nie wiem jak wyglądał grzbiet zwierzęcia, ale prawdopodobnie był wygięty w lekki łuk. Fakt że biegał z prawej do lewej tez to pokazuje. Nie chciał stanąć przodem do drugiego psa, co byłoby wyzwaniem, więc biegał pokazując mu boki. Ustawienie bokiem jest w psim świecie uznawane za pokojowe. Może to w ogóle nie była agresja tylko ekscytacja? Ekscytacja to nie to samo co agresja. Pies może być podekscytowany widokiem piłęczki, ale to nie będzie miało nic wspólnego z agresją. Wtedy też będzie biegał z boku na bok i szczekał zachęcając, żeby pan rzucił zabawkę. To może wyglądać dokładnie tak samo jak Dodi patrzący na innego psa. Aby dokładnie stwierdzić co się dzieje potrzebne by było zdjęcie. Zresztą zdjęcia są niesłychanie pomocne jak się uczysz mowy ciała. Bo w trakcie jak sprawy się dzieją, jak sama zauważyłaś bardzo szybko, można dużo przeoczyć. Dlatego zachęcam Cię gorąco, jeśli w trakcie spacerów towarzyszy Ci inna osoba, maż czy córka, to poproś ich, żeby robili zdjęcia smartfonem w pewnej odległości. Seryjne zdjęcia, jedno po drugim. W domu będziecie mogli je przeanalizować i zobaczysz ile nowych rzeczy się dowiecie. Zdjęcia powinny obejmować dwa psy, albo raz jednego raz drugiego, żeby zobaczyć interakcję. Potem zgrajcie to na komputer i obejrzyjcie na dużym ekranie. Przyjrzyjcie się oczom, wargom, uszom, grzbietom itp. Zobaczysz jaka to kopalnia wiedzy o własnym psie i psach które spotykasz. Warto zdjęcia robić w sytuacjach trudnych a nie tylko kiedy pieski radośnie hasają w przyjaźni po łączce, bo to te zdjęcia z trudnych sytuacji mają największa wartość poznawczą.
      A co do ogona, to najlepiej w ogóle o nim nie myśleć. Ogon jest ważny tylko w kontekście innych sygnałów. Sam nic nie mówi. Pies macha ogonem w stanie najwyższego pobudzenia, zarówno w wielkiej radości, jak i w wielkim strachu. Zamacha nim tuż przed atakiem spowodowanym najczystszą agresją, tuż przed atakiem żeby zabić! Zamacha też ogonem zanim ruszy w pościg polując na zwierzynę. Ogon będzie w ruchu w szybkim galopie i to też może wyglądać na merdanie (choć w tym przypadku ogon pełni funkcję mechaniczną, pomagając psy utrzymać równowagę i skręcić we właściwym kierunku). Dlatego sam ogon, nawet jeśli pies nim macha, niewiele mówi. W codziennych sytuacjach warto zwracać uwagę na wydarzenia, w czasie których pies wciska ogon głęboko między tylne łapy (chroniąc odbyt i genitalia) - wtedy świadczy o lęku, nawet jeśli merda koniuszkiem ogona. Przy spotkaniach z innym psem warto przyjrzeć się też sytuacjom kiedy jeden z psów zadziera ogon bardzo wysoko do góry - wtedy to zwykle oznacza wielką (wręcz zaczepną) pewności siebie, która może się skończyć awanturą.

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź. Wiem o tym, że zadarty wysoko ogon świadczy o zaczepności, bo to był początek naszych problemów - spotkania z takimi psami. Niechciane sytuacje, w których się znaleźliśmy nagle. Pies, który był tak pewny siebie, że mój się w końcu zesikał (a za chwilę przekierował na przechodnia skacząc mu do nogi). Innym razem stadko psów, które same do nas podbiegły, otoczyły mojego i nie pozwoliły się obwąchać, a same zmuszały go do okazania uległości i to niegrzecznie. Wszystko działo się bardzo szybko, ja nie wiedziałam jak powinnam zareagować i stałam, czekałam. To było dawno, niedługo po zabraniu Doda ze schroniska, w okresie aklimatyzacji. Ale efekt jest taki, że Dodi nie obwąchuje innych psów, nie podchodzi do nich wcale, ale jednocześnie jest bardzo spięty, czujny, gdy tylko pies zwróci na nas uwagę. Jeśli idzie z mężem sam, to chowa się za męża. Jeśli ze mną, to zawsze wyskakuje, szczeka. Zawsze. Nie dziwię się mu, nie wsparłam go wtedy i teraz też nie bardzo wiem, co robić. Więc staram się unikać takich sytuacji. Myślałam, że zapewnienie mu kolegi, wspólnego czasu, będzie dobrym pomysłem. Niestety się nie udało, Dod nie wytrzymuje i rzuca się do psów nawet, gdy są miłe i nie chcą ustalać kto tu rządzi. Czasem wygląda jakby chciał, ale się bał. Ale to złożony problem, wiem. Czytam sobie z zaciekawieniem i się dużo uczę, a tak nam już chyba zostanie, że schodzimy z drogi...

      Usuń
    4. Gonienie z ekscytacji przerabiamy, gdy pies ma jechać do lasu - podobne, ale wtedy ma inny wzrok, taki pozytywny zamiast spanikowanego, tak bym to opisała. Idę czytać o owczarku bezpańskim:D

      Usuń
    5. Ja też schodzę z drogi bardzo często. Moje psy nie są lękowe tylko pewne siebie, ale tym bardziej unikamy spotkań - z lękowymi, bo nie chcemy pogłębiać ich traum, a z pewnymi siebie, bo nie chcemy awantur. W dodatku Boni ma agresje smyczową i nie radzi sobie za dobrze z mijaniem innych psów kiedy jest na smyczy. Za to raz w tygodniu idziemy do psiego parku i tam, bez smyczy i naszej ingerencji, psy bawią się z kim chcą i jak chcą.

      Usuń
  2. Dziękuję za te wszystkie odpowiedzi. Doceniam. Ja sobie myślę, że to nie tyle chodzi o pewność siebie, co poszanowanie drugiego psa, sygnałów jakie wysyła. Na smyczy jest trudniej się czytać psom i właścicielom, prawda?
    Dla przykładu dziś na spacerku spotkaliśmy miłego labradora, który zrozumiał sygnały mojego psa. Dodek nie nakręcał się jak zazwyczaj, bo zwyczajnie nie musiał. Ominęli się po łuku i sztos.
    A dla porównania właściciel wroga nr 1, samca Olivera, zwykł mówić "mój pies to szef osiedla i wszystko jest w porządku, póki on rządzi" i hehehe. Wcale nie śmieszne, bo zmuszanie wszystkich napotykanych psów do ustalania uległości i zachowania terytorialne na każdym trawniku to zwyczajnie niepojęte dla mnie. Dla przykładu idzie sobie ten Oliver w towarzystwie suki berneńczyka. Suka zaciekawiona podąża w naszą stronę, ale Oliver sobie na to nie pozwoli więc od razu skacze na nią i odgrywa kopulację. Suka nadal, z uwieszonym Oliverem podąża w naszym kierunku, właściciele obu psów nie robią z tym absolutnie nic i obserwują i podśmiewają się. My mamy wybór odwrót (poleci za nami) albo próbować ich minąć.W końcu suka obwąchuje mojego spiętego psa, a Oliver go atakuje i co na to jego właściciel? Ha ha ha. Mój pies wyskakuje do nogi jednemu z tych panów i wtedy dopiero nie jest im do śmiechu.
    Teraz, gdy ich widzę z daleka, to skręcam od razu. A z bliska wzięłabym psa na ręce. Wtedy, dawniej, gdy to się działo, uważałam że co ja się tam znam i że panowie mają tak długo psy to te psy są zapewne wspaniale ułożone...
    Dzięki za każdy wpis, to pomocne i dużo uczy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To chyba jest jakiś kundelek? Prawda ze zdjęcia? Bo nie wygląda...na oryginalnego beagle

    OdpowiedzUsuń
  4. 31 year old Engineer I Boigie Worthy, hailing from Windsor enjoys watching movies like Analyze This and Lego building. Took a trip to Ironbridge Gorge and drives a Ferrari 212 Export Berlinetta. zobacz te strone internetowa

    OdpowiedzUsuń
  5. 35 year-old Environmental Tech Jedidiah D'Adamo, hailing from Quesnel enjoys watching movies like Nömadak TX and Pottery. Took a trip to The Four Lifts on the Canal du Centre and drives a Allroad. zerknij tutaj

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Hej! Dzięki że zdecydowałeś się skomentować ten post. Proszę nie używaj wulgaryzmów ani mowy nienawiści. Każdy komentarz jest przeglądany pod tym kątem przez moderatora, zanim stanie się widoczny. Pozdrowienia!